Tu piszę o polityce i innych takich - Wojciech Szacki
Blog > Komentarze do wpisu
ON = olej napędowy

Wszyscy to wiedzą, ja niby też wiedziałem, ale teraz sobie tę wiedzę utrwaliłem.
Sobota, 31 marca. Na stacji koło rodziców tankuję 46 litrów paliwa Verva ON. To olej napędowy, ale w chwili nalewania nie jestem tego świadom. Paliwo wybrałem starannie, nie najsłabsze (bodaj 95), nie najmocniejsze (chyba 98). Zastanawiam się ile nalać - za 50 zł, 100 zł... niech będzie do pełna. Leje się ciężko, pistolet słabo pasuje do otworu. Ale daję radę, płacę i jadę do rodziców. Potem do siebie, ale samochód gaśnie na pierwszym skrzyżowaniu. Z tatą spychamy go na parking. Do domu wracam metrem i tramwajem.
Niedziela, 1 kwietnia. Mówię znajomym w pracy. Trochę się litują, trochę śmieją. Załatwiam mechanika na poniedziałek i dowiaduję się, że gdybym zrobił na odwrót, byłoby gorzej. A tak wystarczy wypompować olej i nalać benzyny. Na rano muszę skołować kanistry na co najmniej 70 litrów (50 na olej i ze 20 na benzynę), samochód, który mnie odholuje i pomocnika. Wieczorem samochód pożyczam od dziadków, po dwa kanistry jadę do wujostwa, a dwa - oraz pomoc z holowaniem - obiecał tata.
W nocy przychodzi SMS od kolegi z pracy: „Wkręciłeś mnie z tą benzyną na prima aprilis?”. Odpisuję, że nie z benzyną tylko z olejem. Odpowiedź: „Oż ty świnio! Jeszcze nikt mnie nie wkręcił na jestem pierdoła. Szacun!”. Nie chce mi się prostować, zasypiam.
Poniedziałek, 2 kwietnia. Samochodem dziadków jadę do warsztatu, gdzie swój samochód zostawił tata. Jedziemy po mój samochód. Okazuje się, że nienawidzę holowania, ale jakoś docieramy. Odwożę tatę pod jego warsztat, potem oddaję samochód dziadkom i autobusem jadę do pracy. O 14 już jestem. Wszyscy się śmieją z mojego dowcipu - kolega rozpowiedział, że to prima aprilis - i jednak muszę prostować. Wszyscy śmieją się ze mnie. Potem odbieram samochód. Jestem uboższy o 275 zł (175 - tankowanie, 100 - naprawa), ale teraz już się chyba nie pomylę. W samochodzie cuchnie benzyną, przy każdej nierówności w bagażniku pobrzękują kanistry.

czwartek, 05 kwietnia 2007, wojciech.szacki
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/04/05 19:14:12
Dobrze, że auto dziadków pożyczyłeś zatankowane do pełna ;-)
-
2007/04/05 20:45:54
dziadek powiedział, żebym trzymał się z dala od stacji ;)
-
2007/04/05 22:26:04
Wojtku
na takie historie to możesz rwać laski w klubach
oczywiście tylko niektóre, a i to nawet nie wiadomo
ale żeby w blogu o polityce i innych takich?
poważny dziennikarz mojej kochanej Gazety Wyborczej?
nie masz wstydu!
mimo wszystko pozdrawiam
życzliwy

PS
Panie Adamie, niech mu Pan tego zabroni!
-
2007/04/11 19:49:01
No Stary -szacunek, ale bylo dać znać, bo taką samą akcję przechodziłem 3 lata temu. i znam patent co wtedy zrobić
Pozdrawiam